top of page

Skrócony czas pracy - sektor robi różnicę

  • 23 lip
  • 2 minut(y) czytania

Jestem właśnie po kolejnym spotkaniu zespołu ds. skróconego czasu pracy działającego przy Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, którego głównym tematem było sprawozdanie z realizacji pierwszego kwartału trwającego obecnie pilotażu.


Dla przypomnienia: celem pilotażu jest przetestowanie w praktyce różnych modeli skróconego czasu pracy – od krótszych dni pracy, przez dodatkowe dni wolne, po modele mieszane – przy zachowaniu dotychczasowego wynagrodzenia pracowników z zastrzeżeniem dowolności wyboru rozwiązań.


Warto podkreślić, że to nie jedyne działanie realizowane w tym obszarze, ponieważ równolegle prowadzony jest duży, kompleksowy projekt badawczy „Skrócony czas pracy – od diagnozy do wdrożenia (ReTime)”, finansowany przez NCBR, obejmujący także przegląd literatury naukowej, badania ilościowe, badania jakościowe, analizę skutków ekonomicznych i prawnych, a także identyfikację dobrych praktyk w Polsce i Europie.


Sam pilotaż wchodzi teraz w kolejną fazę – w pierwszym półroczu uczestniczące w nim organizacje skracały czas pracy o 10%, w drugim półroczu skrócą go o kolejne 10% (czyli dojdziemy do docelowej wartości).

Wbrew wszelkim medialnym doniesieniom, organizacje nie wycofują się masowo z uczestnictwa w projekcie – zrezygnowały dwa podmioty, co stanowi zaledwie 2,5 % uczestniczących. Pozostałe natomiast:

  • wdrażają rozwiązania technologiczne,

  • wprowadzają godziny pracy głębokiej (czyli czas skupienia nad pracą bez komunikacyjnych rozpraszaczy),

  • szkolą pracowników,

  • zmieniają regulaminy i wydłużają okresy rozliczania czasu pracy,

  • pracują nad komunikacją wewnętrzną i zewnętrzną.


Dominującym modelem (56%) jest skrócenie czasu pracy do 36 lub 35 godzin w tygodniu (a nie dodatkowy dzień wolny). Nie widać żadnego negatywnego wpływu na sytuację finansową organizacji. Widać za to znaczącą zmianę w postrzeganiu równowagi między pracą a życiem prywatnym (wzrost z 38,6 do 50,9 %), a dodatkowy czas wolny uczestnicy pilotażu przeznaczają przede wszystkim na rodzinę , a najmniej na sport i samorozwój.


Na spotkaniu poza podsumowaniem danych z badań ankietowych mieliśmy okazję również wysłuchać przedstawicieli organizacji uczestniczących w pilotażu – głównie jednak działających w obszarze finansów publicznych. Mogliśmy usłyszeć o samych korzyściach: wzroście atrakcyjności jako pracodawcy, o utrzymaniu jakości usług, o sprawniejszym działaniu.


Jednakże po tym spotkaniu mam już absolutnie dominujące poczucie, że mówimy o dwóch totalnie różnych porządkach, które nie bardzo się dają pogodzić:

  • pierwszym z nich jest efektywność operacyjna administracji publicznej i wszystkich innych podmiotów odżywianych kroplówką z pieniędzy publicznych, gdzie sposób prowadzenia działań nie wypływa zasadniczo na przychody

  • drugim jest walka firm o przetrwanie i konkurencyjność biznesową – i to już robi różnicę.


W tym pierwszym przypadku obszar optymalizacji jest naprawdę ogromny i skrócenie czasu pracy spowoduje zwyczajnie sprawniejsze działanie organizacji – wszystkim to na dobre wyjdzie. O tyle w tym drugim ta granica często jest już dużo bardziej „dociśnięta” i tu zagrożeń jest nieporównywalnie więcej. I nie wiem, czy nam pilotaż na te wyzwania odpowie.


W obliczu grożącej nam zapaści demograficznej i konieczności utrzymania się na rynku pracy osób już znacznie powyżej obecnego wieku emerytalnego, możliwość krótszego, czy raczej elastycznego czasu pracy będzie po prostu koniecznością. To się po prostu będzie musiało wydarzyć. Niemniej cieszy deklaracja MPRiPS w osobie pani dr hab. Ewy Flaszyńskiej, że idziemy w kierunku takim, aby nie było to konieczne, ale możliwe.


 


Komentarze


Komentowanie tego posta nie jest już dostępne. Skontaktuj się z właścicielem strony, aby uzyskać więcej informacji.

© 2024 by Anna Świętochowska-Mitrosz. Powered and secured by Wix

bottom of page